• Wpisów: 18
  • Średnio co: 97 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 18:08
  • Licznik odwiedzin: 5 985 / 1849 dni
 
loveeskiny
 
1379274_545032825576050_639397260_n.jpg

Wyszłam wczoraj jednak ze znajomymi (9 dziewczyn, 4 chłopców), wypiłam dwa piwa i drinka. Nie powiem, bo się napiłam, ale nie tak żeby się zataczać, po prostu miałam dobry humor. Napisałam do Ł. gdzie jest - odpisał mi, że w domu, potem że u babci, a potem że jednak u kolegi jest. Poszliśmy się spotkać. Jaki On był najebany... Zaczeliśmy się kłócić, szarpać, ogólnie darcie ryja, rzucił telefonem o blok, że zgubił baterię i na daną chwile nie ma telefonu. Spytałam się czemu mnie okłamuje, On że niedawno przyjechał od babci, z wujkiem pił, potem że specjalnie tak napisał żebym przyszła... Zaczął wmawiać mi, że jestem najebana (ale On trzeźwy oczywiście...), że ledwo na nogach się trzymam. A on znowu ledwo co mówił i ten tępy wzrok. Płakałam, On mnie przytulał. Poszłam, to mnie gonił. Generalnie zakończyliśmy związek. Potem jeszcze do mnie dzwonił od mamy, wysyłał smsy, żebym do Niego zadzwoniła, prosił mnie wręcz o to. Wyłączyłam telefon i pojechałam do domu. Wstałam, jak nigdy po 09.00 w niedziele, niedobrze mi, muszę coś zjeść. Nie wiem już co robić...

„Coś pękło, kiedy przyszła codzienność,
i wiesz co? Zaczęli żyć na odpierdol...”

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków